Nowości, tendencje, analizy, opinie

Sklep z licencją na papierosy?

8 Lis 2007 | opublikował | Kategoria: Wyroby tytoniowe

Tytoń – jakkolwiek by nie oceniać poziomu szkodliwości palenia – był, jest i zapewne będzie doskonałym towarem. Bez półek czy stoiska z papierosami trudno wyobrazić sobie dzisiaj jakąkolwiek placówkę handlową.

Sprzedaż papierosów stanowi dużą część obrotów wielu sklepów. Ponieważ towar jest atrakcyjny, jak najwięcej chcą z tego tortu uszczknąć handlowcy działający nielegalnie – wprowadzający do obrotu papierosy z przemytu.

Stoliki z kilkunastoma kartonami podróbek popularnych marek na stałe wrosły w krajobraz polskich targowisk. Trudno z nimi walczyć, bo dzisiaj handel papierosami nie podlega obostrzeniom takim, jak sprzedaż alkoholu. „Bazarowe” papierosy są o wiele tańsze od „sklepowych”, gdyż ich sprzedawcy nie muszą płacić rosnącej akcyzy, opłacać czynszu za sklep czy kiosk oraz pensji sprzedawcy.

Czas na zmiany
Ponieważ papierosy należą do grupy najczęściej przemycanych i fałszowanych towarów, legalnie działający handlowcy oraz producenci starają się wymóc na rządzie decyzje, które pozwoliłyby im uniknąć strat na jakie naraża ich nieuczciwa konkurencja.
Jednym z najprostszych rozwiązań byłoby obniżenie akcyzy. Nie jest to jednak takie proste, gdy weźmiemy pod uwagę nasze członkostwo w Unii Europejskiej, gdzie obowiązują minimalne stawki tego podatku. Zamiast mniejszej akcyzy, trzeba się zatem spodziewać… jej wzrostu, który zapewne nie pozostanie bez wpływu na cenę paczki papierosów. Na tańsze papierosy z legalnego źródła nie ma zatem co liczyć. Zmniejszą się za to na pewno różnice w cenie między najtańszymi, a najdroższymi papierosami. Ale to dla przeciętnego palacza chyba marna pociecha…

Kasa fiskalna i licencja
Ciosem, który jest w stanie nieco osłabić zapędy nieuczciwej konkurencji, mógłby być większy nadzór nad handlem i kanałami dystrybucji papierosów. Mówiąc krótko, chodzi o wprowadzenie całkowitej ewidencji obrotu tymi wyrobami. Dzięki temu, każda wprowadzana do obrotu paczka papierosów musiałaby przechodzić przez kasę fiskalną. Obecnie taki obowiązek nie dotyczy wszystkich handlowców – zwolnieni są z niego ci, którzy w ciągu roku sprzedają papierosy za kwotę nie przekraczającą 37 tysięcy złotych. Jeśli już jest jakaś furtka pozwalająca uniknąć nadzoru fiskusa, wiadomo, że nie zabraknie ludzi, którzy będą chcieli przez nią przejść. Gdyby pełna ewidencja obrotu wyrobami nikotynowymi stała się faktem, każdy bazarowy sprzedawca musiałby zaopatrzyć się w kasę fiskalną.
Naturalnie od pomysłu do realizacji droga daleka. A i głosów szczególnego oburzenia obecnym stanem nie bardzo słychać. Wniosek to najlepszy, że nasze społeczeństwo lubi piętnować łamanie prawa przez innych, ale gotowe jest patrzeć na to przez palce, gdy dzięki temu można na przykład taniej kupić karton swoich ulubionych papierosów. Nawet, jeśli nie jesteśmy pewni źródła ich pochodzenia.
A to też jest poważny problem. Służby ministra zdrowia – popierające pomysł pełnej kontroli nad sprzedażą papierosów – przypominają, że wszystkie papierosy szkodzą zdrowiu, ale wpływ tytoniu niewiadomego pochodzenia może mieć skutki wręcz katastrofalne.
Całkowita ewidencja obrotu obowiązuje w przypadku sprzedaży mocnych alkoholi. Wielu zwolenników wprowadzania ścisłego nadzoru nad obrotem papierosami podkreśla jednak, że nie można w tym przypadku jedynie odwzorować reguł tam obowiązujących. Mają tu na przykład na myśli często nieprzystające do rzeczywistości limity na sprzedaż. Na razie nie wiadomo, kto przyznawałby stosowne licencje, trudno też powiedzieć, jakie kary groziłyby sprzedawcy, który wprowadza do obrotu towar z przemytu. W tym przypadku można się jedynie posłużyć przykładem państw, gdzie od pewnego czasu obowiązują licencje na sprzedaż papierosów. Należy do nich Wielka Brytania, gdzie sprzedawca oferujący „dymek” z nielegalnego źródła naraża się nawet na 5 tysięcy funtów kary. A w Polsce?
Mrówki na granicy
Najgorzej jest na wschodzie kraju, gdzie masowa kontrabanda i tysiące mrówek-przemytników wygryzają z rynku legalnie działające firmy. Zresztą bez większego wysiłku papierosy pochodzące z przemytu można kupić na każdym większym targowisku w Polsce…
– O zyskach ze sprzedaży papierosów można u nas zapomnieć – stawia jasno sprawę Wacław Małecki, który prowadzi kiosk w Białymstoku. – Kupują tylko stali klienci, którzy są wierni pewnym markom papierosów i wiedzą, że u mnie zawsze je dostaną. Na nowego klienta nie ma co liczyć. Zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę, że ze wszystkich stron jesteśmy otoczni przez ludzi, którzy sprzedają papierosy pochodzące z przemytu. Zresztą nie tylko przemyt jest zmorą ludzi, którzy uczciwym handlem próbują zarobić na życie. Prawdziwym utrapieniem są również „mrówki”. O bezrobotnego, który zechce się podjąć takiej roli, u nas nietrudno. Wystarczy, że znajdzie się jakiś obrotny „biznesmen”, zabierze z sobą do samochodu cztery „mrówki”, a potem przewiezie razem z nimi przez granicę odpowiednią ilość papierosów. Taki transport trafia później gdzieś na targowisko i wszyscy na tym zarabiają. Wszyscy, oprócz nas oczywiście – i budżetu państwa.
Bezsilne służby
Z nielegalnym handlem papierosami nie są w stanie poradzić sobie ani policja, ani Straż Miejska. Spektakularne naloty na targowiska nic nie dają, a straty poniesione w związku z konfiskatą towaru przemytnicy rekompensują sobie szybko z nawiązką.
– Handlujący lewymi papierosami w ogóle się z tym nie kryją. Ludzie są nagabywani już przy wejściu na targowisko. I jak w tej sytuacji mój osiedlowy kiosk może sprostać „konkurencji”? –pyta Waldemar Szczepaniak z Lublina. – Kontrole policji na niewiele się zdają. Nawet jeśli funkcjonariusze przyjdą po cywilnemu, handlujący „włączają” swój system ostrzegania i efekt takiej kontroli jest niewielki. Jedna lub dwie osoby stracą najwyżej kilka paczek papierosów, a reszta zwija towar i śmieje się w nos. Legalny handel papierosami to dzisiaj działalność na granicy opłacalności. Jak tak dalej pójdzie to część uczciwych handlowców będzie musiała zwinąć interes. Na razie próbujemy ratować się rozszerzaniem asortymentu i próbą zwiększenia obrotów. O ile to pierwsze jeszcze jakoś się udaje, o tyle na zwiększenie obrotów nie ma co liczyć. Palaczowi jest wszystko jedno – legalne papierosy, czy z przemytu. Ważne żeby były tanie.
Biedni dla biednych
Dla nikogo nie jest tajemnicą, że w policyjne sieci wpadają zazwyczaj „płotki”: bezrobotni, dla których przygraniczny handel jest najczęściej jedynym źródłem utrzymania. Dla wielu z nich strata dwóch kartonów przemycanych papierosów oznacza finansowy krach. Handlują zazwyczaj najtańszymi papierosami, bo na takie najłatwiej znaleźć nabywców – często tak samo biednych, jak „przemytnicy”.
– Ale przecież to nie może być żadnym usprawiedliwieniem – denerwują się handlowcy z przygranicznych miast. – Skoro państwo wymaga od nas płacenia podatków czy składek na ubezpieczenie, to powinno nam zapewnić warunki do normalnego funkcjonowania. A jak ja mam zarobić na sprzedaży papierosów, skoro obok mnie kwitnie dziki handel?

Wyrównać szanse
Pod pomysłem ścisłego nadzoru nad obrotem papierosami podpisują się producenci wyrobów nikotynowych oraz ich dystrybutorzy. Twierdza, że dzięki temu wszyscy gracze tego rynku będą mieli takie same szanse w rywalizacji o klienta. Niektórzy dodają nawet, że zasadne byłoby wprowadzenie zakazu sprzedaży papierosów po cenie niższej, niże wydrukowana na opakowaniu.
– Oczywiście potrzebne są obostrzenia, które zmniejszą, a w konsekwencji będą dążyć do całkowitej likwidacji szarej strefy, która odbiera dochody uczciwym handlowcom – ocenia Małgorzata Więch, prezes Polskiej Izby Handlu. – Myślę, że dobrym krokiem w tym kierunku byłaby fiskalizowana sprzedaż papierosów. A dodatkowo ściślejsze kontrole na granicy wschodniej, bo tam przemyt jest największym problemem. Kontrole i oczywiście idące za tym wysokie kary. Teoretycznie możliwe jest też wprowadzenie licencji na sprzedaż wyrobów tytoniowych. Ale nie sądzę, aby naprawdę istniała taka potrzeba. Zwłaszcza, jeżeli miałoby się to wiązać z wnoszeniem dodatkowych opłat przez sprzedawców. Może w przyszłości dojdzie do takiej sytuacji, że papierosy będą sprzedawane tylko w wyspecjalizowanych punktach. Ale na razie dostępne są w każdym sklepie, kiosku. A dla właściciela niewielkiego kiosku zapłacenie za koncesję byłoby po prostu nieopłacalne.
Gdyby sito kontroli byłoby gęściejsze, z pewnością odetchnęliby także nasi plantatorzy tytoniu. Dla nich każda sprowadzona nielegalnie paczka papierosów oznacza mniejsze możliwości zbytu na ich towar. A nie dotyczy to małej grupy ludzi – Polska jest jednym z największych producentów tytoniu w Europie.
Z przemytu, czy z kiosku – co za różnica? Przeciętnemu i mało wymagającemu palaczowi wszystkie papierosy smakują tak samo. Różnicę czują za to sprzedawcy, którzy prowadząc legalny interes i płacąc wszystkie podatki nie są w stanie sprostać nieuczciwej konkurencji.
Szczególnie odczuwają to niewielkie sklepy zlokalizowane w pobliżu targowisk. Oczywiście najbardziej ten problem widoczny przy granicy z byłymi republikami radzieckimi, skąd dociera do Polski prawdziwy przemytniczy, nikotynowy potop. Zatrzymać go może prawo, które nie wyeliminuje z rynku nieuczciwą konkurencję.

Krzysztof K.Włościanin

Tagi: ,

Jeden komentarz
Dodaj komentarz »

  1. wystarczy obnizyć akcyze na papierosy,nikt nie bedzie przemycal papierosów poniewaz nie bedzie sie im to oplacalo,bardzo prosty przyklad po wódce,a wtedy wzrosnie sprzedaz naszych wyrobów tytoniowych,nasz kochany rzad nie moze pojac tego do tej pory albo czuje bardzo dobry biznes na karaniu przemytników

Dodaj komentarz